BANER
Mamry Giżycko

“KAMYK” – MAMROWSKA LEGENDA

Przez ponad piętnaście lat był wizytówką pierwszej drużyny Mamr, w której po raz pierwszy zagrał jeszcze jako nastolatek. Mecz w okręgówce z Romintą Gołdap u siebie zapamiętał na całe życie. Mamry strzeliły rywalowi aż sześć goli, a on – wówczas jeszcze junior Tomasz Kamiński – w seniorskim debiucie zachował czyste konto.

Wysoką wygraną z Romintą Mamry przypieczętowały prawo gry w barażu o trzecią ligę (na początku lat dziewięćdziesiątych nie było czwartej), w którym po dwumeczu okazały się lepsze od ŁKS Łomża (w Giżycku było 1:1 – gola dla gospodarzy zdobył Marek Gwóźdź, na wyjeździe giżycczanie ograli ŁKS 1:0 po trafieniu naszego najlepszego w tamtym czasie strzelca Pawła Bryczyńskiego). Tomasz Kamiński nie zagrał w tych meczach, ale trzecioligową trawę już wkrótce miał okazję “powąchać” i to w starciu nie z byle kim, bo z rezerwami warszawskiej Legii, wspartymi kilkoma graczami z pierwszego składu. Absencja etatowego golkipera Mamr Adama Syrka wymusiła na ówczesnym trenerze ś.p. Zenonie Dutkiewiczu sięgnięcie po młodego bramkarza i trzeba przyznać, że młodzieniec udźwignął ciężar. Mecz zakończył się wprawdzie wysoką wygraną rezerwistów z Łazienkowskiej 6:2, ale Kamińskiemu nie można było przypisać współudziału przy żadnym ze straconych goli. Po zakończeniu kariery przez Adama Syrka popularny “Kamyk” na stałe wszedł między słupki “Gieksy”, na długie lata stając się jej filarem i piłkarskim wzorem dla naśladowania dla młodszych zawodników (nie tylko bramkarzy). Na rozbrat z “Mamrami” zdecydował się jesienią 2006 roku, mając zaledwie 33 lata. Krótka uroczystość pożegnania klubowej legendy odbyła się przed meczem ze Startem Działdowo. Niestety, kętrzyński trener giżycczan Andrzej Klimowicz nie widział Tomasza Kamińskiego w podstawowej jedenastce na to spotkanie, nie dał mu również – a szkoda! – przysłowiowych pięciu minut na prawdziwie piłkarskie pożegnanie się z murawą, kolegami i kibicami…

Mija 12 lat od czasu przejścia “Kamyka” na sportową emeryturę, jednakże nazwisko “Kamiński” nie zniknęło z meczowych protokołów. W Mamrach (tyle że nie w bramce, ale w drugiej linii) gra bowiem obecnie syn Tomasza – Kamil.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *