BANER
Mamry Giżycko

CZŁOWIEK SELEKCJONERÓW

Z Legią Warszawa wywalczył cztery tytuły mistrza kraju i trzykrotnie sięgnął po Puchar Polski. Ale były piłkarz Mamr Łukasz Broź wie doskonale, ze udana kariera to nie tylko trofea i medale. To także powołania do reprezentacji, a on – chłopak z małego miasta na Mazurach – na zgrupowania kadry narodowej stawiał się na zaproszenia aż czterech selekcjonerów. Czymś takim w swoim CV mogą się poszczycić tylko najwybitniejsi polscy futboliści. 

To, że popularny “Diabeł” ma “papiery na granie”, jako pierwszy ze sterników “repry” zauważył słynny holenderski szkoleniowiec Leo Beenhakker. W grudniu 2006 roku 21-letni giżycczanin, wówczas piłkarz łódzkiego Widzewa, wraz z drużyną złożoną głównie z graczy z rodzimej ligi udał się do Dubaju na towarzyskie starcie ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Całe 90 minut giżycczanin spędził na ławce rezerwowych, a Polska ograła rywala 5:2 po dwóch golach Bartłomieja Grzelaka oraz trafieniach Marcina Wasilewskiego, Pawła Magdonia i Radosława Matusiaka. W biało – czerwonych barwach zagrali wówczas także m.in. Łukasz Fabiański, Jakub Wawrzyniak czy Rafał Murawski. Po dymisji Beenhakkera kadrę na krótko objął Stefan Majewski, ale nie zagrzał miejsca długo. Po dwóch przegranych ze Słowacją i Czechami w eliminacjach MŚ’2010 jego miejsce zajął Franciszek Smuda, który w 2001 roku powołał Łukasza Brozia na towarzyski dwumecz z Meksykiem i Niemcami. Tym razem na drodze do upragnionego debiutu ówczesnemu widzewiakowi stanęła jednak kontuzja (uszkodzenie więzadeł w kolanie), której nabawił się w meczu ze Śląskiem Wrocław w weekend poprzedzający początek zgrupowania reprezentacji. Na boisko “Diabeł” wrócił dopiero po 161 dniach – tuż przed Mistrzostwami Europy w Polsce i na Ukrainie. Kolejną reprezentacyjną szansę dał mu… następny selekcjoner Waldemar Fornalik. Pod jego wodzą kadra w krajowym składzie pokonała Macedonię i Rumunię po 4:1, Łukasz wystąpił w obu tych meczach, w pierwszym zaliczając asystę przy golu Szymona Pawłowskiego. Prawdziwy debiut giżycczanina w narodowej drużynie miał jednak miejsce w 2014 roku, już za czasów Adama Nawałki. 18 listopada na stadionie we Wrocławiu Polska zremisowała ze Szwajcarią 2:2, a Broź zameldował się na murawie w 52. minucie, zmieniając strzelca pierwszego gola dla gospodarzy Artura Jędrzejczyka. Na boisku zobaczyliśmy także m.in. Łukasza Fabiańskiego, Grzegorza Krychowiaka, Łukasza Teodorczyka, Macieja Rybusa, Arkadiusza Milika i Roberta Lewandowskiego. Pamiętny listopadowy mecz były piłkarz Mamr zakończył z… żółtą kartką.

Łukasz Broź (pierwszy z lewej) i Łukasz Fabiański powstrzymują atak Szwajcarów.

Fot. newsweek.pl

Dziś reprezentacja Polski ma już nowego selekcjonera i… duże problemy w defensywie. Kto wie, czy trwający obecnie sezon nie będzie tym najlepszym w dotychczasowej karierze doświadczonego 33-letniego defensora znad Niegocina – od kilku dni gracza wrocławskiego Śląska – i tym samym czy nie znajdzie on uznania w oczach Jerzego Brzęczka