BANER
Mamry Giżycko

JEST PIERWSZY PUNKT

Historia lubi się powtarzać. Wiosną w Kętrzynie Mamry Giżycko zremisowały z miejscową Granicą 1:1, identycznym rezultatem zakończyła się pierwsza potyczka obu drużyn w tym sezonie. I tak samo jak  jak wiosną, tak wczoraj piłkarze i kibice “Gieksy” wracali nad Niegocin z poczuciem dużego niedosytu, bo goście powinni zgarnąć pełną pulę. Choć z drugiej strony Mamry miały naprawdę sporo szczęścia w ostatnich minutach…

Zaczniemy od pochwał, na które nasi piłkarze z pewnością zasłużyli. W środę obejrzeliśmy bowiem zgoła inne Mamry od tych, które zaledwie trzy dni wcześniej bardzo przeciętnie zaprezentowały się w starciu z ełckim Mazurem. Tym razem były to Mamry grające szybko, zdecydowanie, z pomysłem, od pierwszego gwizdka (poza paroma przestojami) dominujące nad rywalem. Niestety, w tej beczce miodu jest także łyżka dziegciu. To znowu były bowiem Mamry do bólu nieskuteczne…

Futbol bywa niesprawiedliwy i takie właśnie jego oblicze oglądaliśmy na okazałym (choć jeszcze nieskończonym) obiekcie przy ul. Bydgoskiej. Pierwsze dwadzieścia minut meczu to w wykonaniu Mamr rozważna gra defensywna i bardzo obiecujące poczynania w ataku. Nasz zespół znakomicie wyglądał na skrzydłach (świetne akcje Michała Świderskiego, Radosława Gulbierza czy Filipa Rusiaka), raził jednak nieporadnością w obrębie szesnastki gospodarzy. W 23. minucie Mariusz Rutkowski trafił w słupek i kiedy wydawało się, że bramka dla Mamr to tylko kwestia czasu, gola zdobyli gospodarze. W 25. minucie doświadczony 35-letni Paweł Kowalewski po pojedynku z Błażejem Drężkiem przewrócił się w polu karnym “Gieksy” i sędzia podyktował rzut karny dla Granicy, wykorzystany przez Michała Wołowika. Po stracie bramki przyjezdni potrzebowali kilku minut na ochłonięcie, a gdy już “wrócili do gry”, przeprowadzili składną akcję, po której Radosław Gulbierz (na zdjęciu pierwszy z lewej) w 40. minucie potężnym uderzeniem z bliska nie dał szans Kamilowi Kotkowskiemu.

Remis utrzymał się do przerwy. Druga odsłona rozpoczęła się fatalnie dla Mamr. W 48. minucie szarżujący prawą flanką Michał Świderski został brutalnie sfaulowany przez Pawła Aleksandrowicza, który od początku nie radził sobie z naszym dynamicznym pomocnikiem.

– To powinna być czerwona kartka – stwierdził po meczu Jerzy Napiórkowski, obserwator Warmińsko – Mazurskiego Związku Piłki Nożnej.

I faktycznie, początkowo w dłoni arbitra pojawił się czerwony kartonik. Ostatecznie “Aleks”,  upomniany tylko “na żółto”, nie został jednak wykluczony z gry. Za to “Świder” na boisko już nie wrócił. Kontuzja z pewnością wykluczy go z udziału w najbliższym meczu z Mragowią.

W drugiej połowie obraz gry nie uległ większej zmianie – Mamry wciąż “grały piłką”, brylując w środkowej strefie boiska (gdzie królował bezbłędny tego dnia Adam Bognacki) i stwarzając kolejne sytuacje do zdobycia gola (w całym meczu “Gieksa” wykonywała około 20 rzutów rożnych) – dogodne okazje zmarnowali m.in. Mateusz Skonieczka i Krystian Wiszniewski. Kętrzynianie, świadomi tego, że w środku pola nie są w stanie nawiązać walki z rywalem, starali się grać z kontry, czyhając na błędy piłkarzy z Giżycka (których ci – niestety – w tej fazie gry się nie ustrzegli). “Zaraz sami strzelimy sobie gola” – dało się słyszeć z ławki rezerwowych Mamr. W samej końcówce tego emocjonującego widowiska szczęście wyraźnie sprzyjało giżycczanom (a jak wiadomo zawsze sprzyja ono lepszym). W 86. minucie nieznacznie przestrzelił Łukasz Swacha – Sock, minutę później na wysokości zadania stanął nasz bramkarz Karol Murawski, który sparował groźny strzał Pawła Kowalewskiego z rzutu wolnego (przy dobitce fatalnie spudłował Paweł Aleksandrowicz), a w doliczonym czasie gry popularny “Jojo” raz jeszcze pokazał klasę, wybijając piłkę na rzut rożny po dobrym uderzeniu Tomasza Bobrowskiego. Chwilę później sędzia zagwizdał po raz ostatni.

Z GRANICĄ ZAGRALI: Karol Murawski, Tomasz Bańkowski, Rafał Darda, Błażej Drężek, Jacek Rutkowski (Jakub Kozłowski), Filip Rusiak, Mariusz Rutkowski, Adam Bognacki, Michał Świderski (Mateusz Skonieczka), Radosław Gulbierz, Paweł Dymiński (Krystian Wiszniewski)

Mamy więc pierwszy punkt i uzasadnione nadzieje na dobre występy w kolejnych meczach. Kolejnym rywalem “Gieksy” będzie Mrągowia Mrągowo, która po dwóch kolejkach z kompletem punktów przewodzi czwartoligowej tabeli. Mecz odbędzie się w sobotę, 17 sierpnia, o godz. 16.00 na stadionie MOSiR w Giżycku.

 

GRANICA – MAMRY W OBIEKTYWIE

Granica Kętrzyn – Mamry Giżycko 1:1