BANER
Mamry Giżycko

“GULBI – SHOW”, CZYLI LIDER NA KOLANACH

“Nie dać się pożreć Mamrom” – taki tytuł nosiła zapowiedź sobotniego starcia z naszą “Gieksą” na oficjalnej stronie Mrągowii Mrągowo. Nie wiemy, czego bardziej obawiał się dotychczasowy lider: klasy giżycczan czy własnych słabości, w każdym razie znad Niegocina wyjechał on bez punktów i z całkiem pokaźnym “bagażem”. Mamry wygrały 4:1 (2:0) i było pierwsze w tym sezonie zwycięstwo naszych piłkarzy (i jednocześnie trzecia z rzędu ligowa wygrana nad ekipą znad Czosu). 

W porównaniu do poprzedniego meczu Mamr z Granicą Kętrzyn (1:1) trener “Gieksy” Karol Lemecha zmuszony był dokonać dwóch korekt w wyjściowej jedenastce. W starciu z Mrągowią szkoleniowiec giżycczan nie mógł bowiem skorzystać z dwóch dynamicznych skrzydłowych: Michała Świderskiego (kontuzja) i Filipa Rusiaka (wyjazd), pod nieobecność których pierwsze skrzypce zagrał pozyskany przez Mamry latem Radosław Gulbierz. 25-letni pomocnik był niewątpliwie bohaterem pierwszej odsłony sobotniej potyczki, bo to właśnie po jego strzałach sędzia dwukrotnie zapraszał gości do rozpoczęcia gry od środka. W 12. minucie – po niedobrym wybiciu piłki głową przez jednego z obrońców gości – popularny “Gulbi” zaskoczył bramkarza Mrągowii Marcina Marszałka strzałem z około 18 metrów, udowadniając kolegom z drużyny, że warto czasem spróbować szczęścia spoza pola karnego. Jako pierwszy wniosek z tej nauki wyciągnął… Piotr Błędowski z Mrągowii, który groźnie uderzył obok słupka. Dwanaście minut później było już jednak 2:0, kibice obu zespołów podziwiali zaś znakomicie “ułożoną nogę” Radosława Gulbierza, który z lewej strony wymanewrował mrągowskich defensorów, a na koniec atomowym, ale niezwykle precyzyjnym strzałem posłał piłkę do siatki przyjezdnych. Bramka absolutnie z gatunku “stadiony świata”, a “Gulbi” wyrasta na pierwszego egzekutora “Gieksy” (trzy gole w trzech meczach).

W meczu z Mrągowią piłkarze Mamr po raz pierwszy zaprezentowali się w nowych strojach. Od lewej: Radosław Gulbierz, Mariusz Rutkowski i Jakub Kozłowski

Mieliśmy zatem dwa gole przewagi w 25. minucie i zanosiło się na pogrom lidera. Niestety, Mamry nie poszły za ciosem, a ich gra wyraźnie “siadła”. Jeszcze przed przerwą dwie dogodne sytuacje stworzyli za to przyjezdni, ale bez zarzutu spisał się nasz bramkarz Karol Murawski. Początek drugiej połowy słaby w wykonaniu Mamr, które w niczym nie przypominały zespołu z pierwszych trzydziestu minut.  W tej fazie gry nieco lepsze optyczne wrażenie sprawiali piłkarze z Mrągowa, ale i ich poczynania były kompletnie bezproduktywne. Mrągowia grała, a “Gieksa” strzelała. Po okresie bezbarwnej gry miejscowych w 58. minucie Mariusz Rutkowski z rzutu wolnego dorzucił piłkę w “szesnastkę” gości, a kapitan Mamr Rafał Darda wybił się najwyżej ze wszystkich walczących o futbolówkę i strzałem głową podwyższył na 3:0. Odpowiedź mrągowian mogła być piorunująca – uderzenia Rafała Kudlaka na poprzeczkę sparował jednak czujny Karol Murawski. Po kolejnych siedmiu minutach powinno być 4:0. Krystian Wiszniewski doskonałym podaniem na prawą flankę obsłużył Mateusza Skonieczkę, ten wychodził już “sam na sam” z Marcinem Marszałkiem, a interweniujący poza polem karnym bramkarz Mrągowii obronił piłkę rękoma. Decyzja arbitra mogła być tylko jedna: czerwona kartka. Osłabionego rywala gospodarze po raz czwarty skarcili w 73. minucie. A konkretnie pięknym mocnym uderzeniem z prawej strony uczynił to… Mateusz Skonieczka, zdobywając bramkę podobną do tej, jaką w pierwszej połowie uraczył nas Radosław Gulbierz. Brak oznak wielkiej radości strzelca po zdobyciu bramki jest tu jak najbardziej zrozumiały – 21-latek jest bowiem byłym graczem Mragowii. W końcowych fragmentach meczu trener Mamr Karol Lemecha (notabene także eks-zawodnik mrągowskiego klubu) wymienił pół składu (na murawie pojawili się m.in. 16-letni Krystian Sadocha i debiutujący w czwartej lidze  o trzy lata starszy Łukasz Wilgocki), co sprawiło, że dość niespodziewanie inicjatywę na boisku przejęli grający w dziesiątkę rywale. Efektem ambitnej postawy przyjezdnych było honorowe trafienie Konrada Kowalewskiego w 84. minucie.

Podsumowując: mimo wysokiego zwycięstwa z całą pewnością nie był to wielki mecz Mamr (tym bardziej Mrągowii). Trzeba jednak doceniać wynik i trzy punkty w starciu z rywalem, który niejednemu urwie w tym sezonie punkty. Kolejnym przeciwnikiem naszej “Gieksy” będzie Pisa Barczewo (24 sierpnia, wyjazd), liczymy na powrót “z tarczą”. Na stadion w Giżycku zapraszamy zaś 28 sierpnia na mecz z Mazurem Ełk w ramach Wojewódzkiego Pucharu Polski oraz trzy dni później na ligowe starcie z GKS Wikielec.

Z MRĄGOWIĄ WYGRALI: Karol Murawski, Tomasz Bańkowski, Rafał Darda, Błażej Drężek, Jacek Rutkowski, Mariusz Rutkowski (Bartłomiej Szafran), Adam Bognacki (Krystian Sadocha), Radosław Gulbierz (Maciej Pawlukiewicz), Jakub Kozłowski (Łukasz Wilgocki), Mateusz Skonieczka (Mateusz Szczerba), Paweł Dymiński (Krystian Wiszniewski)

 

MAMRY – MRĄGOWIA W OBIEKTYWIE

Mamry Giżycko – Mrągowia Mrągowo 4:1