BANER
Mamry Giżycko

WRÓCILIŚMY NA ZWYCIĘSKĄ ŚCIEŻKĘ

Szybko zabliźniły się rany Mamr po ubiegłotygodniowej przegranej z liderem. W 6. kolejce forBET IV Ligi trenera Karola Lemechy wrócili na zwycięską ścieżkę, pewnie ogrywając w Ornecie tamtejszych Błękitnych 4:1. Nasz zespół jest nadal niezwyciężony na wyjazdach (bilans bramkowy meczów rozegranych poza Giżyckiem to 11:2), a pod względem skuteczności w tym sezonie ustępuje tylko GKS Wikielec. 

Na mecz z zajmującymi czwarte miejsce w tabeli ornecianami siódma w stawce drużyna znad Niegocina pojechała m.in. bez kontuzjowanego bramkarza Karola Murawskiego i podstawowego stopera Rafała Dardy. O tym, że konstrukcja zwana defensywą pozbawiona jest dwóch kluczowych elementów, przypomnieliśmy sobie bardzo szybko, bo już w 6. minucie. Niefrasobliwe poczynania naszych obrońców wykorzystał Mateusz Różowicz i Mamry musiały “gonić” wynik. Dogoniły w miarę szybko, bo po 11 minutach, a na listę strzelców wpisał się Mateusz Skonieczka, dla którego było to piąte trafienie w tym sezonie. Tyle samo goli na koncie miał w tym momencie Radosław Gulbierz (współlider klasyfikacji czwartoligowych snajperów), ale już w 34. minucie popularny “Gulbi” poprawił swój dorobek, wyprowadzając “Gieksę” na prowadzenie. Do przerwy wynik nie uległ zmianie (mimo dużej dominacji przyjezdnych), jednakowoż po wznowieniu gry Mamry szybko uzmysłowiły gospodarzom, że nie po to jechały prawie 140 kilometrów, by wrócić do domu “na pusto”. W 52. minucie na 3:1 podwyższył Paweł Dymiński, a cztery minuty później bramkarza Błękitnych pokonał Mariusz Rutkowski. Dla obu tych graczy to drugie trafienia w tegorocznych rozgrywkach. Do końca pozostało ponad pół godziny, zapowiadało się na pogrom miejscowych, ale świadom kolejnych konfrontacji (najbliższa już w środę) trener Mamr Karol Lemecha tradycyjnie postanowił dać pograć wszystkim zawodnikom z ławki rezerwowych. Ustalony w 56. minucie wynik 4:1 nie zmienił się do końcowego gwizdka. Drugi – po Pisie Barczewo – czwartoligowy beniaminek nie dał rady naszemu zespołowi.

Z BŁĘKITNYMI WYGRALI: Arkadiusz Dziczek, Tomasz Bańkowski, Błażej Drężek, Adam Bognacki (Damian Jęksa), Filip Rusiak (Mateusz Szczerba), Jakub Kozłowski (Michał Świderski), Mariusz Rutkowski (Łukasz Wilgocki), Mateusz Skonieczka (Maciej Pawlukiewicz), Paweł Adamiec, Radosław Gulbierz (Jacek Rutkowski), Paweł Dymiński (Bartłomiej Szafran).

Po sobotnim zwycięstwie Mamry wróciły na 4. miejsce w tabeli, z którego zepchnęła ich przegrana z prowadzącym w stawce GKS Wikielec. Jutro (niedziela) giżycczanie mogą spaść na 5. pozycję, a stanie się tak, jeśli rezerwy Stomilu Olsztyn poradzą sobie z Mazurem Ełk. A skoro mowa była o liderze – w piątek wikielczanie odnieśli szóste z rzędu zwycięstwo. I pewnie nie byłoby w tym nic intrygującego dla statystyków i łowców ciekawostek, gdyby nie fakt, że w ostatnich pięciu meczach GKS zdobył solidarnie po trzy gole, aż cztery spotkania (w tym to z naszą “Gieksą”, niestety) kończąc identycznym zwycięstwem 3:1…

Wróćmy jednak do Mamr. W nadchodzącym tygodniu nasi piłkarze dwukrotnie zaprezentują się przed giżycką publicznością. W środę (11 września) zagrają z trzecioligowym Zniczem Biała Piska o awans do ćwierćfinału Wojewódzkiego Pucharu Polski, a trzy dni później (sobota) powalczą o kolejne ligowe punkty – tym razem z Warmią Olsztyn. Na oba spotkania serdecznie zapraszamy wszystkich kibiców.