BANER
Mamry Giżycko

UFFFF, WYGRALIŚMY!

To był wspaniały występ naszej drużyny – od takich słów chcielibyśmy rozpocząć relację z sobotniej wizyty Mamr w Biskupcu. Niestety, piłkarze “Gieksy” pozbawili nas tej możliwości. Z zamykającą tabelę Tęczą giżycczanie zagrali bowiem bardzo słabo, popełniając wiele karygodnych błędów. Na szczęście wygrali 2:1 po golu w doliczonym czasie gry i te trzy punkty to jedyny pozytyw dzisiejszego wyjazdu.

Trzynaście punktów i trzynaście miejsc w tabeli dzieliło oba zespoły przed 9. kolejką forBET IV Ligi, dzięki czemu nikt nie miał problemów z określeniem faworyta sobotniej potyczki. Różnicy między trzecim a szesnastym zespołem próżno było jednak wypatrywać na boisku. O ile jednak od outsidera nie można zazwyczaj wymagać jakichś szczególnych “fajerwerków”, o tyle już od zespołu aspirującego do podium należy oczekiwać czegoś więcej niż asekuranckiego grania do tyłu czy nieprzemyślanej “lagi”. Mimo “nieporywającej tłumów” gry Mamry po kwadransie wyszły na prowadzenie. Akcję bramkową zainicjował Mariusz Rutkowski, “rozwinął” Paweł Adamiec, a sfinalizował – w swoim stylu po dryblingu na lewej stronie – Radosław Gulbierz. Wydawało się, że worek z bramkami został właśnie rozwiązany. Niestety, nie licząc wspomnianej akcji oraz dwóch stuprocentowych szans (zmarnowanych przez Pawła Dymińskiego i Mateusza Skonieczkę) więcej klarownych okazji do zdobycia bramki przyjezdni w tej odsłonie już nie mieli. Z kolei gospodarze, braki piłkarskie nadrabiający ambicją i twardą grą, w 42. minucie wysłali giżycczanom czytelny sygnał ostrzegawczy. Nasz bramkarz Karol Murawski (bodaj jedyny gracz, do którego w tym meczu nie można mieć żadnych uwag) jeszcze wówczas popisał się kapitalną paradą po strzale jednego z biskupczan, ale już minutę później był bezradny. Defensywę Mamr przebudził dopiero odgłos trzepoczącej w siatce piłki, którą do bramki precyzyjnym strzałem głową skierował Adrian Chabera. W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Faworyzowany zespół z Giżycka nadal raził niedokładnością, licznymi prostymi stratami i brakiem pomysłu na sforsowanie obrony Tęczy. W 68. minucie na boisku zrobiło się nieco luźniej, sędzia wykluczył bowiem z gry obrońcę gospodarzy Tomasza Orzoła (druga żółta kartka) i kto wie, czy to wydarzenie nie zaważyło na ostatecznym rozstrzygnięciu. Mamry mocniej ruszyły do przodu, ale ich poczynania wciąż przypominały bicie głową w mur (kwintesencją nieporadności naszego zespołu był strzał “Panu Bogu w okno” z rzutu wolnego w bardzo korzystnej odległości od bramki). Wreszcie nadeszła 92. minuta. Większość widzów i zapewne część piłkarzy czekała już na końcowy gwizdek, gdy piłka na polu karnym znalazła wprowadzonego w drugiej połowie bardzo aktywnego Michała Świderskiego. Ten wymanewrował jeszcze bramkarza miejscowych i z zimną krwią – ku rozpaczy graczy i kibiców z Biskupca – posłał futbolówkę do siatki. Kilkadziesiąt sekund później arbiter zagwizdał po raz ostatni.

Z TĘCZĄ WYGRALI: Karol Murawski, Tomasz Bańkowski, Rafał Darda, Adam Bognacki, Jacek Rutkowski (Filip Rusiak), Jakub Kozłowski, Mariusz Rutkowski (Krystian Wiszniewski), Paweł Adamiec, Mateusz Skonieczka, Radosław Gulbierz (Michał Świderski), Paweł Dymiński.

Po dziewięciu kolejkach Mamry są nadal trzecie w tabeli. Za tydzień “Gieksę” czeka wyjazd do Elbląga na mecz z rezerwami drugoligowej Olimpii, zajmującymi 14. miejsce w tabeli.

 

TĘCZA BISKUPIEC – MAMRY GIŻYCKO W OBIEKTYWIE

TĘCZA BISKUPIEC – MAMRY GIŻYCKO 1:2