BANER
Mamry Giżycko

DZIESIĘĆ FERALNYCH MINUT

Musimy pracować nad mentalnością, nie można tracić wiary i koncentracji – mówi trener Mamr Przemysław Łapiński (na zdjęciu). W sobotnie popołudnie w Białobrzegach jego zespół uległ miejscowej Pilicy 1:4, tracąc trzy gole w ciągu 10 minut.

– Ogólnie oceniając nie był to mecz, który powinniśmy przegrać – twierdzi szkoleniowiec giżycczan.

Na stadionie rywala “GieKSa” zameldowała się po ponadsiedmiogodzinnej podróży, co z pewnością także nie pozostało bez wpływu na fizyczną stronę naszych zawodników. Do przerwy kibice w Białobrzegach nie oglądali bramek, choć oba zespoły miały okazje do zmiany rezultatu. Wreszcie w 60. minucie Mamry wyszły na prowadzenie po uderzeniu Pawła Adamca i był to 50. gol strzelony przez drużynę znad Niegocina w historii jej występów na szczeblu centralnym. Dwie minuty później goście mogli poprawić na 2:0, ale piłka po uderzeniu Arkadiusza Mroczkowskiego tylko ostemplowała poprzeczkę. Dalej było już tylko gorzej, a dobrze funkcjonująca machina z Giżycka “dostała piachu w tryby”. Gospodarze (tak jak Mamry – beniaminek trzeciej ligi) ruszyli do odrabiania strat i między 65. a 75. minutą trzykrotnie umieścili futbolówkę w bramce Michała Sobieskiego. Kropkę nad “i”  białobrzeżanie postawili w doliczonym czasie gry.

– W mojej ocenie przez większą część spotkania graliśmy naprawdę dobre zawody – podsumowuje Przemysław Łapiński. – Do momentu straty drugiej bramki graliśmy poprawnie, a nawet mogę powiedzieć, że bardzo dobrze. Było wszystko to, czego od siebie oczekiwaliśmy: dyscyplina taktyczna, jakościowa praca w defensywie i w ataku. Już w pierwszej połowie mieliśmy sytuacje sam na sam z bramkarzem i podobnie jak z Legią tego nie wykorzystaliśmy. Wydawało się, że nic złego nie może się zdarzyć. Nasz moment słabości przeciwnik wykorzystał jednak bezwzględnie. W dziesięć minut straciliśmy trzy bramki, a po tej trzeciej spadło morale w zespole i mimo jeszcze kilku prób odwrócenia losów spotkania nie udało nam się ugrać choćby punktu. Powtarzałem już wielokrotnie zawodnikom, że pracując dobrze przez większość spotkania i to na wyjeździe, co udokumentowaliśmy bramką, nie można wypuścić tego z rąk. Mecz się nie kończy w 65 minucie. Musimy pracować nad mentalnością. Nad tym, ze czasem będziemy przegrywać i trzeba będzie gonić. Nie można tracić wiary i koncentracji. Jesteśmy w tej lidze anonimowi i musimy w każdym meczu przez 90 minut ciężko pracować o punkty.

Po przegranej z Pilicą Mamry spadły na 18. przedostatnie miejsce w tabeli. W najbliższy weekend nasz zespół pauzuje, kolejny mecz o punkty “GieKSa” rozegra 4 września u siebie z 17. obecnie Bronią Radom.

– Teraz czeka nas pauza, więc mamy trochę czasu, żeby popracować i podleczyć urazy – mówi trener Łapiński. – Za dwa tygodnie mecz z Bronią. Musimy zrobić wszystko, żeby się optymalnie przygotować do tego spotkania i zdobyć punkty. Dla nas i dla kibiców.

W meczu z Pilicą zagrali: Michał Sobieski, Michał Świderski (Krystian Sadocha), Adrian Kucharski, Łukasz Broź, Bartosz Kulik (Mariusz Bucio), Rafał Raiński, Arkadiusz Mroczkowski, Paweł Adamiec, Szymon Łapiński, Paweł Drażba, Paweł Dymiński (Radosław Gulbierz).