BANER
Mamry Giżycko

CZTERY GOLE, CZTERY KARNE

Nie ukrywam, że po dobrym meczu w Łowiczu liczyliśmy na trzy punkty – powiedział po sobotniej potyczce z ŁKS II Łódź trener Mamr Przemysław Łapiński. Niestety, owe trzy punkty znów wyjechały znad Niegocina, choć w przekroju całego spotkania “GieKSa” nie była drużyną gorszą. W sobotę arbiter podyktował aż cztery rzuty karne, z których na gole zamieniono tylko połowę.

Zaczęło się obiecująco. Pierwszy kwadrans śmiało można określić mianem koncertu gospodarzy, którzy zaskoczyli rywala agresywną grą w wysokim pressingu, a efektem miażdżącej przewagi “GieKSy” w tym okresie był debiutancki w trzeciej lidze gol Szymona Łapińskiego. Popularny “Łapa” w 8. minucie kapitalnym centrostrzałem z rzutu wolnego z bocznego sektora boiska zaskoczył i bramkarza przyjezdnych Aleksandra Bobka, i kibiców na trybunach. Postawa naszej drużyny w tym fragmencie meczu napawała optymizmem, ale – niestety – od około 20. minuty obraz gry uległ zmianie. Łodzianie uporządkowali grę i jeszcze przed przerwą zdołali z nawiązką odrobić straty. W 31. minucie strzałem zza pola karnego wyrównał Jan Kuźma, a minutę przed zejściem do szatni rezerwy ŁKS wyszły na prowadzenie po rzucie karnym (podyktowanym za faul Arkadiusza Mroczkowskiego) egzekwowanym przez Jakuba Romanowicza. Druga połowa mogła rozpocząć się fantastycznie dla miejscowych. W 46. minucie szarżujący lewą flanką Wojciech Kuriata został przewrócony w “szesnastce” ŁKS i arbiter po raz wtóry w tym spotkaniu – ale po raz pierwszy ku radości miejscowych kibiców – wskazał na “wapno”. Do piłki podszedł kapitan “GieKSy” Łukasz Broź, który w swojej bogatej karierze wielokrotnie cieszył się z goli zdobytych z 11. metra (najczęściej w barwach łódzkiego Widzewa), a zaledwie tydzień wcześniej właśnie z karnego zdobył gola dla Mamr w starciu z Bronią Radom. Niestety, “Diabeł” nie wykorzystał szansy zostania najskuteczniejszym piłkarzem “GieKSy” w tym sezonie – jego słaby, sygnalizowany strzał obronił bowiem golkiper rywali. Niewątpliwie był to punkt zwrotny sobotniego spotkania. I choć Mamry przez całą drugą połowę prowadziły grę, stwarzając sobie kilka dogodnych okazji do co najmniej wyrównania, gola zdobyli nastawieni na kontry goście. W 58. minucie katastrofalny “wielbłąd” – jak mawia Jan Tomaszewski – przydarzył się wprowadzonemu po przerwie Pawłowi Drażbie, któremu piłka po przyjęciu odskoczyła na dwa metry w polu karnym. Do odbitej futbolówki natychmiast ruszył jeden z graczy ŁKS, który chwilę później po starciu z próbującym ratować sytuację “Szkodnikiem” upadł na murawę i sędzia po raz kolejny podyktował “jedenastkę”. Golkiper Mamr Maciej Woźniak wyczuł wprawdzie intencję swojego imiennika Macieja Radaszkiewicza, ale uderzenie tego ostatniego było na tyle precyzyjne, że łodzianie po godzinie gry mogli się cieszyć z dwubramkowego prowadzenia. Strata nie podłamała gospodarzy, którzy ambitnie dążyli do zmiany niekorzystnego rezultatu. Niestety, nasz zespół ma nadal ogromny problem z finalizowaniem akcji. Jak na dłoni widoczny jest brak w drużynie rasowego napastnika, a strzały z dystansu to element, którego piłkarze “GieKSy” zdają się w ogóle nie brać pod uwagę (mimo iż okazji do oddania takowych jest w każdym meczu co najmniej kilka). Więcej goli w sobotnim starciu już nie padło, choć otwarcie należy powiedzieć, że w końcówce łodzianie mogli zwiększyć rozmiary swojego sukcesu. Na szczęście Łukasz Dynel po szybkiej akcji strzelił tylko w boczną siatkę, Aleksander Ślęzak nie wykorzystał… czwartego tego dnia (trzeciego dla ŁKS) rzutu karnego, a w doliczonym czasie gry rywale “GieKSy” pokazali, jak wzorcowo można zepsuć kontrę trzech na jednego.

Z ŁKS II zagrali: Maciej Woźniak, Łukasz Broź, Wojciech Kuriata, Adrian Kucharski, Bartosz Kulik (Błażej Drężek), Mariusz Rutkowski (Paweł Drażba), Arkadiusz Mroczkowski, Mariusz Bucio, Rafał Raiński (Radosław Gulbierz), Krystian Wiszniewski.

Mamry przegrały piąty mecz w sezonie (czwarty na własnym terenie) i nadal okupują ostatnie miejsce w tabeli. W piątek (17 września) “GieKSa” będzie szukać punktów w wyjazdowym starciu z… “GieKSą” z Wikielca, zajmującą 6. miejsce z dorobkiem 12 punktów (po ośmiu spotkaniach).

MAMRY – ŁKS II ŁÓDŹ

W OBIEKTYWIE BOGUSŁAWA ZAWADZKIEGO

(zGiżycka.pl)