Pierwsza (z sześciu) odsłona wrześniowych potyczek „GieKSy” o stawkę zakończyła się falstartem. W sobotnie popołudnie na murawie stadionu w Mrągowie jak przysłowiowa ryba w wodzie czuł się bowiem snajper gospodarzy Przemysław „Ryba” Rybkiewicz i to właśnie jego trzy trafienia dały Mrągowii zwycięstwo nad Mamrami 3:0.

„To była łatwa wygrana mrągowian” – z pewnością pomyślą sobie ci, którzy meczu nie oglądali, a swój osąd opierają jedynie na suchym wyniku. Ten zaś nie do końca odzwierciedla to, czego świadkami byliśmy na stadionie przy ul. Mrongowiusza. Oczywiście, bez dwóch zdań wygrał zespół skuteczniejszy, bezwzględny w wykorzystywaniu błędów rywala, ale pod względem czysto piłkarskim na pewno nie lepszy niż drużyna z Giżycka. W pierwszych dwudziestu minutach Mamry- grające bez Mariusza Rutkowskiego (którego absencja w środku pola była aż nadto widoczna) – stworzyły trzy dogodne okazje do zdobycia gola (strzały Pawła Drażby, Krystiana Sadochy i Michała Świderskiego) i kto wie, jak potoczyłyby się losy meczu, gdyby udało się wykorzystać choć jedną z nich. Strzegący mrągowskiej bramki Adrian Orzeł zachował jednak czyste konto, a w 28. minucie do udanych interwencji dołożył jeszcze asystę pierwszego stopnia. Po rzucie rożnym golkiper Mrągowii złapał piłkę, szybkim podaniem uruchamiając czyhającego na szpicy Przemysława Rybkiewicza. Król strzelców poprzedniego sezonu wykorzystał brak organizacji i zdecydowania w giżyckiej defensywie i zrobiło się 1:0 dla miejscowych. Siedem minut później nasi obrońcy znowu zgubili czujność, dzięki czemu popularny „Ryba” po raz wtóry wpisał się do protokołu (tym razem podawał Łukasz Kuśnierz). Wynik 2:0 utrzymał się do przerwy. Pierwszy kwadrans drugiej połowy to zdecydowana dominacja przyjezdnych i gra toczona głównie na połowie mrągowian. Niestety, w 62. minucie kontra gospodarzy, zagranie Olafa Gorczycy do Kuśnierza, ten do – a jakże! – Rybkiewicza i hat-trick najlepszego aktualnie strzelca forBET IV Ligi (6 goli) stał się faktem. Podobnie jak pierwsza od 26 maja 2018 roku ligowa wygrana Mrągowii nad Mamrami. Po meczu trener giżycczan Marek Radzewicz nie ukrywał rozczarowania postawą niektórych swoich piłkarzy.

– Najbardziej zawiedli mnie dziś ci doświadczeni – powiedział szkoleniowiec „GieKSy”, zwracając uwagę na proste, niewymuszone błędy i na złe wybory w kilku sytuacjach (np. brak podań do lepiej ustawionych kolegów). Jednocześnie trener Mamr pochwalił wprowadzonych w drugiej połowie młodzieżowców, którzy wnieśli  sporo dobrego do poczynań drużyny.

Z MRĄGOWIĄ ZAGRALI: Patryk Kleczkowski, Paweł Aleksandrowicz (Dominik Romanowski), Adrian Kucharski (Błażej Drężek), Krystian Wiszniewski, Michał Świderski (Błażej Typa), Mateusz Waszczyn (Aleksander Matuć), Arkadiusz Mroczkowski, Jacek Rutkowski (Damian Mazurowski), Dmitri Baiduk, Paweł Drażba, Krystian Sadocha (Michael Olszewski).

Kolejnym ligowym rywalem Mamr będzie Tęcza Biskupiec, z którą „GieKSa” zagra 9 września (ponownie na wyjeździe). Wcześniej – bo już w najbliższą środę, 6 września (godz. 17.00) – Mamry zmierzą się w Orzyszu z miejscowymi Śniardwami. Stawką tego meczu będzie awans do trzeciej rundy Wojewódzkiego Pucharu Polski.

Poprzedni artykułDERBY MAZUR – START!
Następny artykuł„JEZIORNE” STARCIE W WPP